Anioł na jesień! „Listopadowy anioł”

Hej! 🙂

     Przez pracę trochę poprzestawiał się mój rytm dnia, toteż pisałem i czytałem nocą. Dlatego też wiersz poniżej także powstał nocą. Pewnie myślicie ” znowu o aniołach, ile można?!” No, można! Zawsze wierzyłem w anioły, a po przeczytaniu kilka lat temu, książki, której okładkę macie poniżej*, utwierdziłem się w moim przekonaniu. Stwierdzicie, że to bujda. Może i tak, ale w każdej fikcji, nawet w tej literackiej jest ziarno prawdy. Aniołowie w książce Czarkowskiej to osoby zmarłe, które nie skończyły swojej misji na ziemi. Aha…    i te anioły mają po skrzydle. Dopiero, gdy spełniły swoje zadanie, odrastało im drugie skrzydło i po prostu znikały. Całkiem fajna historia 🙂

Wracając do moich tekstów. Aniołem  w moim wierszu jesteś TY, Twój przyjaciel, przyjaciółka, partner, partnerka, miła pani z kiosku lub piekarni. Anioły to MY. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że nasze małe gesty (i to na prawdę te małe, niezamierzone, nie do końca nieprzemyślane) wynikające z odruchu serca są dla innych najcenniejsze. Niby głupie pytanie, ale jakże ważne:            „Jak się czujesz?”; „Jak sobie radzisz?”, „Czy w czymś Ci pomóc?”, które można zadać osobie w trudnej sytuacji są bardzo ważne. Dopiero niedawno koleżanka uświadomiła mi, że moje zwykłe zapytanie „Jak sobie radzisz        z tym, a z tym, czy nie jest Ci trudno,  bo mi to by było i tak dalej?” było dla niej oznaką wsparcia. Potem między wierszami dowiedziałem się od niej,      że jestem takim jej niezwykłym, codziennym aniołem. Pewnie zastanawiacie się jak się z tym czuje?! Aaa, normalnie! Nadal twierdze, że nic wielkiego nie zrobiłem. Po prostu tak chciałem się wtedy zachować, bo wiem, że to potrzebne. Był to odruch serca. To wszystko. Nie, nie, nie… To nie był przypadek. Bo nie ma przypadków. „Czasem wystarczy dobrze się rozejrzeć, żeby zobaczyć anioły”. Pani Iwona ma rację. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile inni dla nas robią, czasami może nieświadomie. Zdziwicie się, wy także! Wy także robicie wielką robotę, robiąc zakupy bez pytania, będąc miłym dla pani na kasie w markecie lub siedząc przy smutnej osobie. Odkryjmy swoje anioły wokół. W książce jest też cytat na początku: „Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka”. Autorem tych mądrych słów jest Luciano De Crescenzo, sympatyczny, starszy Włoch.                                                                                                          Zapomniałbym wytłumaczyć dlaczego moje wyobrażenie anioła to jeansy, pacyfyi radość. Nie wyobrażam sobie żeby mój anioł stróż był blond lalunią z twarzą, której płci nie rozpoznasz! Jeszcze ta biała alba! Na pewno miałby ją ubrudzoną. No, chyba, że jest moim przeciwieństwem…

O aniołach jeszcze będzie. Chce Wam zareklamować najlepszego ze świętych! Tymczasem miłego czytania i prze fajnego czasu. Do niedługo! 🙂 🙂 🙂

* okładka książki „Cień Anioła” Iwony Czarnkowskiej. Wyd. Wilga, Warszawa 2013r.

„Anioł na parapecie”

Pamiętasz mojego anioła?
Tego co cicho woła?
Tego w trampkach, rockowego?
Ciągle i wciąż zbuntowanego?
Tego co cały w pacyfach
Śledzi mnie po ulicach?
On teraz siedzi na parapecie,
Choć dopiero teraz to wiecie,
Ogrzewa się przy podgrzewaczu
Tańczy cha-cha po cichaczu.
Ziewa trochę, coś mamrocze
Przyglądam mu się, podskoczę,
Szukam przyczyny jego zachowania
Nic nie widzę, wracam do czytania.
Znowu tańczy zaczyna ziewać,
Coś próbuje nieśmiale śpiewać,
Wyłączam muzykę, patrzy się krzywo,
A capella śpiewa i tańczy. O dziwo!
Nagle milczy, zastyga, mnie widzi.
Widocznie buntownik się wstydzi
I wzdycha po cichu,
Zaczyna mówić o lichu
I słyszę jak recytuje,
Że ja pracuje, a on tańcuje.
Siada znów na parapecie, majta nogami,
Mówi o spotkaniach, tłoku przed świętami.
Twierdzi, że już musi spadać
Że jakąś paczkę musi nadać.
„Anielskie paczki”- aż się zdziwiłem!
Fuknął: „Ja Ci o tym, już mówiłem!”
Zachwiał się, założył noga na nogę,
Wstał i zeskoczył na podłogę.
Ze skrzydeł kurz strzepnął.
Wychodząc z pokoju się potknął
Tylko głowę do mnie obrócił,
Coś ponarzekał, że się przewrócił.
Odlatując, kazał mi czekać na niego
Wołać go zawsze patrząc w niebo.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s