Urodziny. „Przemyślenia lodówkowe”

Hej! Jak to fajnie urodzić się w Dzień przytulania, rosyjskiej wódki, zebry oraz iluzjonistów. Wszystko lubię! No jakże mogłoby być inaczej. W stroju zebry byłem nawet. Więc uznaje, że dzisiaj obchodzę dwa święta. A co!!! Tak, bloger „po ludzku” ma urodziny. O przemijającym czasie jeszcze będzie post. Dzisiaj zostawiam Was z tekstem o moich urodzinach, który niedawno znalazłem w komputerze oraz z wierszem o jedzeniu. Jak ja lubię jeść dobre jedzenie 🙂 Wiem, że brzmi to jak masło maślane, ale jest to celowe 🙂

„W poszukiwaniu szczęścia”

Opowiastka I – Początki

            Skąd się wziąłem. Hmmm…. Normalnie. Czyli jak? Czyli, że tak jak poniżej.

            Każda historia ma gdzieś swój początek. Także ta. O dziwo. A dokładniej, gdzieś  w kwietniu 1990 roku, gdy to 41 latka i 46 latek kochali się namiętnie w swoim łóżku. Być może była Wielkanoc. Możliwe, że wyłączyli znów prąd. Bardziej prawdopodobny jest jednak niekontrolowany wybuch miłości połączony z planem. Bo kto decyduje się na 5 dziecko po 10 latach od poprzedniego?! Tylko dobry taktyk. Przed współżyciem możliwe, że doszło między małżonkami do rozmowy.kaboompics_Young boy in the garden (1)

– Jest 1990, jest co raz lepiej. 3 Maja powrócił i policja. Żadnego Zomo! – Cieszyła sie kobieta

– No tak i?- zdziwił się łysiejący mężczyzna

– 4 to z mało! Co powiesz na piąte dziecko urodzone  w wolnym kraju?

A dalej już samo poszło. Prawdopodobnie małżonkowie mogli odkryć niedawno prezerwatywę. Chcieli ją użyć i zrobili to, aczkolwiek była dziurawa. Religijna babcia nie mogła dopuścić do używania „czegoś takiego” na terytorium swojego domu. Mogła ją przekłuć, albo wyprać, czy coś. Pomylony dzień w kalendarzu, przypadek… Nie! To zbieg okoliczności. I to jaki. Ostatni trafny strzał. Doszło do zapłodnienia. 9 miesięcy później zbliżał się termin porodu. A płód co?! Wykazywał niezainteresowanie opuszczeniem łona matki. Po długich jej namowach i tak się nie zgodził. Lekarze próbowali wywołać poród. Płód pokazywał tylko niewidoczny na USG, Gest Kozakiewicza. Wzięli go siłą. Cesarką. Nie miał wyjścia.

 – 2 córka ?- spytała kobieta

– Nie, to syn.- poinformowała pielęgniarka

– Czwarty?! – zdziwił się ojciec dziecka

– Nie chce być inaczej, ale Panie, jakie on ma rzęsy! – piszczała z zachwytu pielęgniarka

– Rzeczywiście, są piękne – spojrzała na swojego synka matka

Ciekawe dziecko, nieprawdaż?! Spóźnione na własny poród. A to dopiero początek spóźnień.

            Ze szpitala też ów dziecko wypisano za późno, bo po przeszło dwóch tygodniach. Waga chłopca szalała. W obie strony. Szalały też pielęgniarki z jego blond włosami. Robiły z nich irokezy w każdą stronę. Chłopiec odbierał tę całą zgrają uwijających się ludzi koło niego za jakąś karę. Więc postanowił sobie chudnąć. Lekarze kazali mu przybierać na wadze. Tak gadali na obchodach.

<Inaczej stąd nie wyjdę, no dobra – pomyślał chłopczyk – apetyt stracę kiedy indziej>

Chłopczyk myślał, że poza szpitalem nie ma ludzi. Tu się mylił.

– Jaka ładna dziewczynka! – zabrzmiał skrzekliwy kobiecy głosja11

– To chłopiec – poprawiła kobietę, a to ciocia Basia – przedstawiła koleżankę, mama chłopczyka.

– A jak ma na imię?

– Rafałek – odpowiedziała świeżo upieczona mama

< Ja Cię kręcę> myślał chłopiec < Toś mama dowaliła. Choć w sumie, ładne to imię. Lepsze to niż te obciachowe, które słyszałem w szpitalu>

Tak czy siak. Mam jedną odpowiedź na pytanie: „Skąd się wziąłem?”. Przywlokło tu mnie szczęście.

Wiersz:

„Przemyślenia lodówkowe”

Czy to mleko jest jeszcze dobre?
Czy to łoże jest wygodne?
Czy to wino jest wytrawne?
Czy Bóg jądra ma wciąż sprawne?
Gdyby je zdusił…
Ha… to dlatego wąż Ewę skusił?!
Czy ten banan choć w lodówce
jest jadalny, chociaż jest paćką?
A nad lodówką lata WIELKA mucha!
nie odleci, choć paćka zatruta.
Skończy ostatni lot swój w żywocie
na parapecie, nie tak jak marzy na płocie.
A jak się czują mielone kotlety?!
Są nadal dobre! O rety, o rety, o rety!

I muzyczka 🙂

 

3 myśli na temat “Urodziny. „Przemyślenia lodówkowe”

  1. Czytam dopiero dziś, więc mam nadzieję, że dzień urodzinowy spędziłeś miło i bez żadnych rozpaćkanych bananów 🙂

    Ja się urodziłam z pokaźną, czarną jak noc, czupryną, która później sama zmieniła mi się na miodowy blond. Takim oto sposobem jestem blond owcą w rodzinie, w której wszyscy są kruczoczarni 😛

    Polubione przez 1 osoba

  2. Czytam dopiero dziś, więc mam nadzieję, że dzień urodzinowy spędziłeś miło i bez żadnych rozpaćkanych bananów 🙂

    Ja się urodziłam z pokaźną, czarną jak noc, czupryną, która później sama zmieniła mi się na miodowy blond. Takim oto sposobem jestem blond owcą w rodzinie, w której wszyscy są kruczoczarni 😛
    #2

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s