Dzieci ulicy. „Wrota serca”

Cześć Wam! 🙂

Chomik i okna
Przeglądając ciekawe święta na dzisiaj zaciekawiły mnie cztery, ale pierwsze dwa są dość oryginalne.
Nie wiem, dlaczego dzisiaj obchodzimy Dzień chomika… Miałem kiedyś chomika… Nie pamiętam jak miał na imię. Był brązowoczarny. Skończył swój żywot w kołowrotku. Biedaczek zabiegał się na śmierć tuż po tym, jak kupiliśmy mu nowy kołowrotek. W sumie miał radosne życie. Tak myślę…
Dobrze. Wypadający dzisiaj Dzień chomika, jestem w stanie zrozumieć. Może jakiemuś facetowi z komisji wąsatych gości, którzy ustanawiają dziwne święta, odszedł chomik do „krainy wiecznych kołowrotków”. Ale dzień mycia okien wypadający po Wielkanocy to istna paranoja! 😀 Chyba, że jest to ostania szansa dla tych, którzy zapomnieli o tej fascynującej czynność. Może istnieje jakaś akcja „Umyj okna. Zobacz wiosnę”?! Zaleta wyczyszczenia okien jest jedna: widzisz świat niczym w HD. Ba! To istne 4K!

Czekolada
Wiem, że dzisiaj jest także dzień czekolady. Dlatego życzę Wam smacznego. Zjedzcie te parę kostek. Z uwagi na to, iż czekolada wzmacnia nasze serce, układ krążenia, nerki i wyzwala endorfinki, myślę, że warto skusić się dzisiaj na parę kostek tegoż przepysznego słodkiego produktu. Tylko pamiętajcie! E-czekoladą zawierającym całą tablicę szanownego Pana Mendelejewa, podziękujcie! W szczególności tym, które zawierają utwardzony tłuszcz roślinny. Chyba nie chcecie sobie zapchać żył?! Więc czytajcie etykietki i samych smakowitości!
Ponieważ czekoladę uwielbiają: kobiety w ciąży lub mające okres, a nawet cierpiące na napięcie przed- i pomiesiączkowe, ja oraz dzieci. Dalsza część wpisu będzie o dzieciach. Tym razem nie o dzieciach-aniołach, czy mądralach, ale o tych najbardziej pomijanych: dzieciach ulicy.

Dzieci ulicy
Dzisiaj mamy też inny ważne święto: Międzynarodowy Dzień Dzieci ulicy. O nich będzie dzisiaj najwięcej tekstu. Dlaczego?! Przekonacie się sami!
Gdy natknąłem się na nazwę „Dzień Dzieci Ulicy” w moim mózgu zaświtało. Przecież kiedyś coś tam o tym słyszałem i jeśli się nie mylę to nawet było na studiach! O pomoc poprosiłem Wujka G. i Ciocię W. Jednak bezskutecznie. Poszperałem w plikach na dysku komputera. Znalazłem parę artykułów i link do Fundacji Dzieci Niczyje (dzisiaj ma nazwę Dajemy Dzieciom Siłę). Zatem! Do dzieła!
Dzieci ulicy to osoby do 18 roku życia, które spędzają większość swojego dnia lub nawet cały na ulicy. Często mają słaby kontakt z rodzicami, szkołą, pomocą społeczną i całą masą innych ludzi i instytucji, które z urzędu powinny interesować się losem tychże dzieci.
Pamiętam, że dzieci ulicy dziliło sie na trzy rodzje:
dzieci żyjące na ulicy, czyli takie, które z różnych powodów uciekły od swoich rodzin i żyją na ulicy. Często były/ są świadkami przemocy domowej, alkoholizmu itp.;
dzieci pracujące na ulicy, które noc spędzają w domu, a w trakcie dnia pracują na ulicy, aby pomóc utrzymać dom. Mogą podejmować się różnych prac: zbierać złom, prostytuować się, pomagać rozprowadzać narkotyki, roznosić ulotki. Dosłownie cokolwiek;
dzieci bezdomne, to takie, które żyją z rodzicami na ulicy, często na działkach. Według różnych statystyk jest kilka tysięcy.children-1700932_1920
Ogólnie rzecz ujmując są to dzieci, którym rodzice nie potrafią zaspokoić wszystkich potrzeb, począwszy od braku jedzenia po poczucie bezpieczeństwa. Takie młode osoby uciekają na ulicę i szukają tego, czego nie mają dostatecznie dużo. Kogo to wina?! Rodziców, którzy „napłodzili” dzieci i przepili większość pieniędzy, albo wydali je na coś, ale nie na dzieci; nauczycieli, którzy nic nie widzą, sąsiadów, którzy nie chcą się wtrącać i państwa, które jest za bardzo opiekuńcze. Ale przyczyny są różne. Wszystko zależy od dziecka. Ulica uczy ich kombinowania. Muszą same sobie radzić, często przy użyciu przemocy fizycznej. Każdy przypadek jest inne. Z ulicy i domu wynoszą bezradność, bo z reguły kończą tak samo jak ich rodzice. Ich życie jest identycznie beznadziejne, biedne i nieciekawe.

Nowe Dziecko ulicy
Pewnie myśląc o dziecku ulicy macie przed sobą obraz biednego azjatyckiego lub afrykańskiego dziecka, które nieprzyjemnie pachnie, chodzi w zniszczonych ubraniach i podejmuje się prostytucji, czy handlowi narkotyków lub zarabia jeszcze inaczej, aby przeżyć. Jest w tym wiele racji. Lecz dzieci ulicy to nie tylko takie „bidulki”. To są też dzieci, które walną mocno drzwiami klnąc przy tym jak szewc i wybiegają z domu do swoich znajomych. Spędzają z nimi całe dnie. Demolują przystanki, klomby z kwiatami i sieją postrach na osiedlu itp. Nikt o nich nie powie, że są bezdomne, tylko „wandale!”. „nieroby”, „głupota im się udziela”, „a za naszych czasów tego nie było!”. Natomiast te dzieci są bezdomne emocjonalnie. Współcześni rodzice podczas kłótni ze swoimi pociechami często używają argumentu: „Przecież masz co jeść! Afryka głoduje. Masz dach nad głową!”. Zapomnieli jednakże okazywaniu uczuć, emocjach, tworzeniu więzi i moim ulubionym: szacunku. Znany angielski pisarz, przede wszystkim jak twórca „Przypadków Robinsona Crusoe” Daniel Defoe napisał, że „przyjaźń wypływa z wielu źródeł, z których największym jest szacunek”. Myślę, że nie tylko przyjaźń buduje się na szacunku. Jego brak jest źródłem wielu cierpień. Jakim cudem dziecko, które nie czuje, że jest kochane w domu, nie odczuwa więzi z rodziną i nie jest szanowane ma nagle respektować jakieś normy prawne, nie niszczyć publicznego mienia?! Takie dziecko nie może sobie wyobrazić, że ktoś wymaga od niej czegoś, czego samo nie doświadcza. I na koniec perełka: „A za moich czasów”. Przy okazji trochę się wypowiem w sprawie tego stwierdzenia. Odnoszenie wrażenie, że wymawiając te słowa strzelamy sobie w kolano. Dzieci, czy młodzież, ani chyba nikt inny nie lubi być porównywany. W życiu i tak tego często doświadczamy. W pracy, na ulicy, w sklepie, w szkole, czy na uczelni, a nawet wśród przyjaciół i rodziny. Pamiętajmy, że kolejne pokolenie będzie żyło w innym świecie. Ich dzieciństwo będzie różniło się od naszego, a naszych wnuków to już w ogóle. Nie oceniajmy z urzędu, że było lepsze to, co My przeżyliśmy za młodu.  Mieliśmy po prostu inne dzieciństwo. Bo… Uwaga… Czasy były inne! Tylko co będzie dalej z emocjonalnie bezdomnymi dziećmi i dziećmi ulicy?!

Jeśli potrzebujecie pomocy „gnębcie fundacje i stowarzyszenia wymienione we wpisie o autoagresji. Dzisiaj szczególnie polecam Wam zapoznanie się z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, która w tym tygodniu otworzyła Centrum Pomocy Dzieciom, w którym będzie świadczona pomoc prawna i psychologiczna dzieciom ofiarą przemocy, wykorzystywania seksualnego i ich rodziną.

Wiersz
Długo myślałem jaki tekst wybrać do tego wpisu. W związku z tym, że część z nas nie widzi problemu bezdomności i biedy wśród dzieci. Znalazłem taki mój wiersz (choć można interpretować go jeszcze inaczej):

„Wrota serca”

Skamieniałe i oschłe chyba serce mam.
Jesli chcesz dostać się do jego bram,
będziesz długo, bardzo długo kołatać.
Potem długo, długo i długo czekać.
Bo
Moje serce jest alpaką w stalowej zbroi,
ono woła co chwilę, jak dziecko co broi.
Pod metalem gęstwina uroku.
Szkoda tylko, że nie jest na widoku.
Moje serce jest dużą żyrafą z długą szyją.
Myślę, że kiedyś uczucia je ominą.
Bo gdyby było małym szczeniakiem…
…myślisz, że nie byłoby wrakiem?!

Muzyka
Utwór Molly doskonale wpisuje się w myśl mojego wpisu. Przecież te pracujące dzieci ulicy, gdyby mogły spokojnie żyć, mogłyby uczyć nas miłości i nie tylko 🙂

Pa! 🙂

Jedna myśl na temat “Dzieci ulicy. „Wrota serca”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s