Herbatka u królowej cz. 3. Koniec picia

Helloł!

Przed Wami ostatnia część relacji z pobytu w Londynie. Tym razem będzie parę praktycznych wskazówek i obserwacji.

#1. Sky Garden

Ten mierzący ledwie 160 metrów budynek zapewni Wam nie lada przeżyć. Doświadczycie tu dokładnego skanowania bagażu, wjazdu ultra szybką windą na 34. piętro, spaceru wśród zieleni ponad miastem i najważniejsze: piękną panoramę Londynu. Wejście jest darmowe. W sieci można zarezerwować darmowe wejściówki. Odwiedzający są wpuszczani na godzinę co 15 minut. Widok na Londyn jest niesamowity. I do tego ten ogród. Zobaczcie sami!

20180521_141112.jpg

#2. Westminster

Jedno z ładniejszych miejsc. Pozycja obowiązkowa dla turysty.

20180521_111404.jpg

#3. Metro

Dobrze, że można za darmo wziąć jego mapkę. Jest wielkie. Linie mają kilka kolorów. Kolejki jeżdżą co chwilę. W niedziele trochę rzadziej. Anglicy posiadają też wagony, które poruszają się bez maszynisty. Nawet dojeżdżają na miejsce bez problemów i zatrzymują się na wyznaczonych stacjach! W metrze jest zazwyczaj  tłoczno. W końcu to Londyn! Aby do niego się dostać wystarczy odnaleźć na horyzoncie napis „Underground”, przejść przez bramkę i korzystać z tego środka lokomocji. Metrem podróżuje się bardzo szybko. W godzinach szczytu wystarczy, aby jeden pociąg spóźnił się i już w wagonie panuje tłok. Ludzie macają Cię po czym mogą, uprzejmie przy tym przepraszając. Gdy znajdzie się odrobina miejsca między czyimiś pośladkami, a spoconą pachą, pasażerowie metra czytają gazety, książki, słuchają muzyki, a co drugi grzebie coś w swoim telefoniku z płaściutkim wyświetlaczem. Polacy są jak zwykle widoczni. To Oni są jedną z najbardziej widocznych grup w mieście. Rozmawiają i rozmawiają. Nawet o katastrofie smoleńskiej. Myślałem, że od tego tematu ucieknę. Myliłem się. Klną i przeklinają. Po tym poznacie swoich rodaków. Przy wychodzeniu z wagonu metra, czujesz się jak sardynka, cieszysz się, że nikt Cię nie okradł i nie opluł. Nawet gdyby ktoś tak postąpił to na pewno przeprosi. Taki tu mamy klimat!

#4. Brexit

Codziennie przed siedzibą parlamentu w Londynie zbiera się grupa ludzi, którzy nawołują do powstrzymania wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Oby tylko tym Zjednoczone Królestwo sobie nie zaszkodziło. Nie mogłem się oprzeć, aby nie uwiecznić flagi z dwunastoma gwiazdami, która powiewała na londyńskiej ulicy. W końcu może się to już nie potworzyć… A w oddali pomnik Ryszarda Lwie Serce, króla, który nigdy nie nauczył się języka angielskiego, co mu nie przeszkodziło w byciu królem Anglii.

20180518_142136.jpg

#5. Powrót

Chmury mnie wynudziły. Ich widok był fajny i zapierał dech przez jakieś 10 minut lotu tuż nad nimi. Puch, który tworzyły był przyjemny dla oka. Gorzej oglądało mnie się wodę. Gdy patrzyłem na niebieską taflę pod nami, przypomniała mi się demonstracja, którą nam pokazano na wypadek awaryjnego lądowania na wodzie. Zapewniano przy tym, że zdarza się to bardzo rzadko. W sumie to niemożliwe. Mój mózg miał jednak inne zdanie w tej materii. Wiem już, że latanie samolotem nie jest straszne, a to, że Polacy klaszczą po wylądowaniu, niestety, i o zgrozo, jest prawdą. Skoro Rubik nauczył nas klaskania do rytmu… Nie mamy wyjścia.

20180522_113759.jpg

#6. Porady dobrego wujcia

Gdzie jeść?

To jest najtrudniejsze pytanie. W Londynie większość restauracji stanowią knajpy z chińskim jedzeniem. Jeśli marzy Wam się tradycyjne Fish and chips to sobie darujcie. Miejsc, które oferują takie jedzenie jest bardzo mało. Co nie znaczy, że ich w ogóle nie ma. Przy okazji rezerwacji miejsca w hotelu warto dołożyć parę funtów na śniadanie. Zawsze zjecie i wypijecie rano coś ciepłego. Na bardzo smaczne jedzenie nie ma co liczyć, lecz lepszy wróbel w garści… W moim przypadku, specjałem hotelowej kuchni były tosty z masłem i dżemem. Na dodatek w dwóch kolorach: białym i czarnym! Nie kupujcie pożywienia w Tesco, chyba, że lubicie kanapki z chleba tostowego i nijakie gotowe dania… Nie ma to jak polska kuchnia. W Londynie obok Muzeum Alberta i Wiktorii jest polska restauracja na wypadek, gdyby ktoś szukał barszczyku 😉

Lotnisko i samolot

Nie bójcie się latać, ani kontroli. To  nic strasznego! Jedynie trzeba uważać, aby wszystkie ostre narzędzia, czy otwieracze z małym nożem były w dużym bagażu, a nie tym podręcznym. Mała walizka to też bagaż podręczny. Jeśli słyszeliście o pakowaniu środków służących do higieny osobistej do plastikowych woreczków to dobre macie uszy! Jest to prawda. Z reguły są one dostępne za darmo na lotnisku. Natomiast jeśli chodzi o obsługę lotniska to pracują tam bardzo rzetelni i mili ludzie.

„Popylanie” po Londynie

Warto wydać 34 funty na bilet sieciowy na strefę 1 na autobus i metro. Bardzo się opłaca. Jeśli nie chcecie chodzić pieszo to zainwestujcie te kilkanaście funtów na podróże komunikacją miejską. Chyba, że wolicie tramwaj pieszy to proszę bardzo 🙂

20180519_193912.jpg

#wiersz

„Moje miasto cz.2”

Moje miasto po deszczu,
jest puste, zimne i głuche,
nie nasłuchuje,
nie czuje,
nie wierzy w cuda,
nie czuje intymności zakochanych,
przez mgłę nadal nie żyje
i tym się tylko tłumaczy.
Moje miasto po deszczu tak dziwne,
budzi się rano w porannej rosie.
Próbuje widzieć
próbuje słyszeć,
próbuje czuć.
Otwiera się na zakochanych,
których już na ulicy nie ma.
Zachęcone porankiem
chce mówić o ważnych sprawach.
Podobno nigdy nie jest za późno.
Podobno.
Moje miasto w porannej rosie,
tak dziwne.

#piosenka

To PA! 🙂

Reklamy

7 myśli na temat “Herbatka u królowej cz. 3. Koniec picia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s