Kolejny Nowy Rok. „Ognie”

Cześć!
Postanowiłem od Nowego roku dopisać nową kategorię na blogu: „#Obserwacje”. Będą do niej przypisywane posty zawierające spostrzeżenia na temat tego, co zauważyłem na ulicy, w książce, artykule, gdziekolwiek. Będę szukał w różnych sytuacjach, czy wydarzeniach, ludzkiego aspektu, od którego zdaje mi się, trochę się oddaliłem nabijając się z nietypowych świąt. Oczywiście nadal będę to robił, ponieważ tylko wybrane z nich spotkały się z moją opinią. Ileż jeszcze takich dziwnych dni, czeka na to, żeby coś o nich napisać.

#Obserwacja nr 1. Sylwestrowe szaleństwo
Kibic znanej drużyny piłkarskiej z Polski postanowił świętować Sylwestra po swojemu, Myślę, że któremuś zespołowi kibicował. Świadczyła o tym jego klubowa kurtka, szalik oraz czapka. Wspomniany mężczyzna postanowił odpalić racę w samym środku tłumi, który czekał aż wybije północ. Wyciągnął petardę, skierował rękę ku niebu i po chwili obok niego zrobiło się czerwono. Fajerwerki były słabo widoczne. Ludzie okazali się być bardziej trzeźwo myślący od jego mościa z racą. Oddalili się od niego, tworząc wolną przestrzeń w kształcicie koła. Mężczyzna po wypaleniu racy, odpalił kolejną, a resztki pierwszej z nich, które nadal się paliły, rzucił przed swoimi nogami. Gdy trzymał racę w ręku, na jego twarzy malowało się skupienie i zadowolenie. Jak rozumiem świetnie się bawił, ale nie pomyślał, że odpalenie racy w sporej grupie osób, nie należy do najlepszych pomysłów.
Obok na przystanku tramwajowym, około czterdziestoletni idealny ojciec swoich dzieci i mąż swojej żony dał prawdziwy popis swojego bohaterstwa. Odpalił petardę, która tworzy fontannę. Obok stali ludzie, ale co tam… On jest herosem swojej rodziny.
Nie daleko od tych dwojga mężczyzn, kobieta postanowiła pokazać jaka z niej harda matka. Zabrała swoje niemowlę na spacer po mieście. I co z tego, że ludzi było tyle, że ci czuli się jak mrówki zmierzające do mrowiska. Próbowała się przedostać przez tłum, który nie zwracał na nią uwagi. Nikt jej nie zrobił miejsca na chodniku. Musiała odczekać swoje. Zastanawia mnie tylko to, czy jechała wózkiem ze swoim dzieckiem od znajomych, czy jest ofiarą handli ludźmi, jest biedna i żebrała, czy było jeszcze inaczej?
Po przejściu trasy, która zajmuje mi zwykle pięć minut, a teraz piętnaście, bo wiadomo, tłum, sylwester i te sprawy, widziałem pod moim domem jak ludzie w różnym wieku podpalają petardy i rzucają je w wolne przestrzenie na ulicach. Odpalali fajerwerki typu „wielki huk i tyle”. Robili hałas. Te petardy są małe i ciężko je zauważyć. Zwłaszcza w ciemnych zaułkach. Parę osób rzuciło też petardy na balkony. Ależ to śmieszne i bezpieczne…
Widziałem też z okna, jak obywatele ze Wschodu Europy bili się ze sobą i gonili po ulicy. Później bili się Polacy z Polakami. Wszyscy się wyzywali, a kobiety krzyczały zawsze głośniej od mężczyzn. To nic nowego. Pod klubami ciągle ktoś się bije, kogoś wyprowadzają, albo zwyczajnie jeden na drugiego nie tak spojrzy i już. Bójka gotowa. Nic tylko obstawiać: czy i kiedy pojawi się policja, czy tym razem przyjedzie pogotowie, czy będzie krew, ile to potrwa?
Rozumiem, że Sylwester to dzień szaleństwa, na które nie każdy może sobie pozwolić w ciągu roku. Wszyscy chcą mieć super wspomnienia. Jednakże ten dzień, tak jak każdy inny, nie zwalnia z używania takiego ważnego narządu w ciele człowieka jakim jest mózg. Warto zachować rozsądek i pomyśleć, żeby nasze wygłupy, cz zabawa były bezpieczne dla innych. Niech sobie ludzie palą racę, petardy, tylko w miejscu, gdzie nikt od nich nie ucierpi. Po wszystkim wypadałoby posprzątać po sobie. Wyrzucić opakowanie po fajerwerkach i puste butelki po szampanie i innych trunkach. „Ktoś posprząta! To jego praca!” – Tak powiedzą niektórzy. Dokładasz temu komuś pracę. Pomyśl: „Czy lubisz mieć dużo pracy?”.

„Ognie
Nie potrzebuje fajerwerków,
ani rac,
zabawy do białego rana,
szaleństwa raz w roku,
szukania w tłumie drogi do domu,
szału na raz,
nagłego hałasu,
dziesięciu drinków i małpek.
Bo po co to wszystko,
skoro nie ma Ciebie?!
Z Tobą mi nic nie straszne,
a i to wszystko zbędne.
Bo przy miłości Nowy Rok
proszę ja Ciebie
to mamy codziennie,
codziennie sztuczne ognie,
codzienne radości.
I spytasz się : „Co, gdy jest źle?!”
Powiem Ci, że przy miłości
proszę ja Ciebie
wszystkie złości
nabierają rumieńców, kolorytu.
Przechodzą jak huk sylwestrowy,
a później jest piękny kolejny rok.

Trzymajcie się ! 🙂

Reklamy

Jedna myśl na temat “Kolejny Nowy Rok. „Ognie”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s