Czerwiec, upał i teatry

Cześć!
Czerwice opłynął mi pod znakiem upałów, które starałem się po prostu przetrwać, oraz spektakli teatralnych.
O ty drugich chciałbym Wam trochę poopowiadać!

#Przerażające szczudła
Gdzieś w połowie czerwca między jedną falą upałów, a drugą pojechałem na drugi koniec miasta na przedstawienie, pt. „Carmen Funerbe” o wojnie w Bośni wystawiane przez Teatr Biuro Podróży. Kiedyś byłem na ich spektaklu o Makbecie. Występ był wtedy inspirowany III Rzeszą. Pamiętam, że bardzo mi się podobał. Dlatego bez obaw pojechałem na kolejny ich występ w Poznaniu. Przeczuwałem, że będzie dobrze. Tak tez było!
Przerażające były postacie żołnierzy na szczudłach, które wypatrywały Bośniaków, którzy ukryli się wśród publiczności. Mało tego, szczudlarze mieli wielkie baty i wymachiwali nimi nad głowami widzów i ofiar. Aktorzy też rzucili doniczką z ziemią i oberwałem rykoszetem z resztek ziemi. I nici z mycia! 😀 Była scena tańca, w której żołnierze grani przez aktorów brali na środek panie z widowni. Widzieliście kiedyś na weselu minę młodej dziewczyny, którą stary wujek wyrwał do tańca, aby z nią porozmawiać o życiu?! Co z tego, ze leci techno. On tańczy wolno i nawiązuje dialog, a młoda pani jest przerażona. Takie miny miały kobiety zmuszone do tańca. Jeszcze był ogień. Masa ognia. Płonące szmaty, brama, lampiony wypuszczane w niebo.  Po spektaklu odniosłem wrażanie, że co jedna wojna na Bałkanach się skończyła to druga zaczynała.

Kiedyś byłem też na „Świniopolis” również tej grupy. Było to przedstawienie o szkole- hodowli świń. Każda chciała być najgrubsza, żeby skończyć szkołę. Pamiętam, że utuczone zwierzęta chciały zbuntować się. Jedno prosie było chude i oszukiwało na swojej wadze.
Załączam Wam trailer tego spektaklu. Wszystkie opisane spektakle odbywały się na powietrzu.
https://www.youtube.com/watch?v=qV8TDwhPkAg

Sam Teatr Biuro Podroży pochodzi z Poznania, a założył go wieloletni dyrektor Teatru Polskiego w tym mieście, pan Paweł Szkotak. Jeżeli będziecie mieć możliwość wybrania się na teatr na powietrzu to koniecznie pójdźcie. Jest to inny teatr niż wszystkie. Warto!

#Tańczący Romeo
Kolejny spektakl, na którym byłem w czerwcu odbywał się wa ramach Malta Festival. Spóźniłem się na niego z premedytacją. Ponieważ dzień wcześniej byłem na monodramie. Stawiłem się na czas, a spektakl rozpoczął się z pół godzinnym opóźnieniem, dlatego że dzieci tańczące breakdance’a nie  zamierzały skończyć się ruszać. Aż sama prowadząca występ powiedziała, ze „tej machiny nie da się zatrzymać”. I tak dzieci tańczyły jeden po drugim. Muszę przyznać im jedno: wymiatały! Były bardziej wyluzowane i zwinne od dorosłych, którzy również wtedy tańczyli.

Stanąłem spóźniony na placu wolności, a tam…
na scenie stoi grupka Romeów:  koksu, jakiś hipster w czarnych okularach, siwy szermierz, koszykarz, brodaty  i klasyczny Romeo w rajtuzach.
W spektaklu chodziło o znalezienie tego jedynego prawdziwego Romea. W końcu taki był tytuł:”Szukając Romea”. Romeowie popisywali się przed Juliami. Przypominacie sobie taą słynną scenę balkonową z „Romea i Juli”?! Krakowska grupa teatralna ją przerobiła. I tak:
– koszykarz patrzył na kosz
– brodaty tańczył z palmą
– klasyczny Romeo wzrokiem błądził po niebie
– siwy gapił się w lampę
– paker patrzył na jakaś kobietę na widowni
– hipster miał wzrok utkwiony w coś, ciężko było mi zlokalizować w co dokładnie. I każy wyznawał miłość swojej Juli.

W spektaklu był też moment rywalizacji o Julie. Każdy Romeo pokazał, co najbardziej potrafi robić. Istny wyścig męskości. Julie były rozrywane. Widać, że były pogubione. Raz jeden tańczył z Juliami, raz inny Romeo i tak w kółko. Całość wypadła super. Było śmiesznie i refleksyjnie. Polecam!

#Napad na lumpeks
Ostatnim spektaklem, na którym byłem nosił rytuał „Tragedia w lumpeksie. Czyli opowieść o przeciętnym Polaku i Polsce”. Wystawiła go poznańska grupa Circus Ferus. Byłem na tym przedstawieniu już trzeci raz. Co samo mówi za siebie. Uwielbiam konwencję tego spektaklu.
Pomysł prosty i genialny. Napad na lumpeks. W sumie to napastnicy myślą, że napadli  na bank i mają syndrom szwedzki. Żądają okupu za zakładników, którym jest każdy widz. Jest to przestawienie, które jest przeznaczone do grania w sali stylizowanej na tytułowy lumpeks. Aktorzy świetnie wcielają się w swoje role krzycząc: „gleba”, gdy słyszą dźwięk policyjnych syren, czy samolotu. Rzucają poduszki swoim więźniom, także trochę do dupy z nich złodzieje. Chcąc przypodobać się ludziom, pytają o to, co każdy chciałby otrzymać od policji. Otwierają okno i w tym momencie widzowie mogą krzyczeć co chcą. To jest najciekawszy moment przedstawienia. Jedni żądają podwyżek, piwa, czystych lasów, 600+ na psa. Ostatnio nawet jedna babka zażyczyła sobie mandarynek od władz! 🙂 W śmieszne sytuacje opanowania więźniów wpleciono refleksje o życiu, trującym nas jedzeniu, milionach, które zarabiamy i nigdy ich nie wydamy. Fajne też było to, że spektakl zaczyna się od otworzenia drzwi do sali i słów sprzedawczyni: „otwarte, kupujcie, nowa dostawa!” Ponieważ akcja rozgrywała się w sklepie, można było kupić rzeczy, które wisiały na wieszakach. No i na koniec moja ulubiona scena, Złodzieje, choć trudno ich tak nazwać, bo kasa była pusta i byli fajtłapami; znaleźli jakiś telefon. Znaleźli w nim parę ciekawych kontaktów. Więc zaczęli dzwonić do wójta, prezesa, kardynała, papieża. Odzywały się telefony, które porozkładali po sali. Dźwięk wydobywał się koło osób, które chcieli zabić, albo którzy nie dostali poduszki. Rabusie byli przerażeni.

#wiersz
„Krótka legenda o złotym królu”
Och, królu złoty!
Kiedyś wyszedłeś z pałacu
zabłądziłeś
latami poddani Cię szukali
ty łaziłeś po mokradłach,
po błocie!
Z jakimś szarym dużym kotem!
Nie zapomnijmy o kocie!
Ileż ty przemierzyłeś lasów,
w niejednych krzakach
ukrywałeś się,
w paru rowach spałeś
jadłeś jabłka pod gruszami
i głaskałeś kota!
Nie zapomnijmy o kocie!
Raz spotkałeś bandytów,
ukradli Ci płaszcz i buty
zostałeś w koszuli,
nie zabrali Ci kota.
Nie zapomnijmy o kocie!
I tak wiele dni
chodziłeś po królestwie
coraz bardziej głodny,
w worku nic nie było
ludzi też nie było
wylądowałeś na pustkowiu
przeżyłeś trzy burze,
ulewę, wichury,
kot też przeżył,
nie zapomnijmy o kocie!
Czwartej burzy nie przeżyłeś.
Kot leży obok Ciebie.
Nie zapomnijmy o kocie!

#piosenka
…pochodzi z musicalu „1789 Les amants de la bastille”

32 myśli na temat “Czerwiec, upał i teatry

  1. Dobrze mieć w swoim towarzystwie fanów teatru, choć ja mocniej uderzam w operę jednak 🙂 To smutne, że mimo wszystko teatry są tak słabo doceniane przez ludzi XXI wieku… Choć z drugiej strony kiedy człowiek ma iść na spektakl jak haruje od rana do wieczora

    Polubione przez 1 osoba

      1. Bardzo wiele osób nie chodzi do teatru … zresztą jako nauczycielka to właśnie mówiłam moim uczniom, że warto pojechać, bo potem znajdą mnóstwo uzasadnień, żeby już teatru nie obejrzeć od środka 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. To prawda. Trzeba chcieć pójść do domu kultury, ale znam takie tłumaczenia z bliska. Dom kultury we Wleniu robi dobrą robotę. No i co z tego? Piwa nie sprzedają, więc są ludzie, którzy mieszkając po sąsiedzku nigdy w tym budynku nie byli.

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s