#kolejny rok #siedzę w domu

Cześć!
Trochę nie zauważyłem, ale minął kolejny rok na blogu.
Był to bardzo fajny czas. Wydałem tomik przez ten rok i napisałem 64 wpisy. Dziękuję wszystkim za odwiedzanie tego miejsca i komentarze. Gratuluję tym, do których wrażliwości udało mi się trafić. Przepisu na super wpis nadal nie mam. Czasem siedzę pół dnia i myślę, co napisać i odzew jest taki sobie. Najpopularniejsze są okazuje się być wpisy, które powstają szybko, gdy po prostu siadam i piszę co mi aktualnie w duszy gra 🙂
Niektóry teksty budzą skrajne emocje, co już dla mnie jest znakiem, że jakieś emocje ludzie jeszcze mają. Na przykład mój ostatni opublikowany wiersz. Paru osobom podoba się, ale są i tacy, którzy czują się urażeni treścią tego tekstu. Może i jest w nim obrzydliwa część, ale nie jest ona nierealna. Tu mi się przypomina historia z moim z jednych ze współlokatorów, z którym dawno temu mieszkałem. Pewnego razu wróciłem z zajęć z seksuologii. Zacząłem opowiadać lokatorom o tym, czego się dowiedziałem na zajęciach i naszło mnie pytanie, myśl… Pojawił się nowy watek w mojej głowie. Bo skoro ksiądz ma też penisa, oddaje mocz (w tym miejscu jeden z lokatorów już zaczął protestować), do wzwodu też ma predyspozycje, czy rozładowuje napięcie raz na jakiś czas?!
Lokator wyszedł wtedy z pomieszczenia, w którym byliśmy i rzucił o ściany jak mięsem „Ty nic nie wiesz i nic nie rozumiesz!”. Nigdy mi nie wyjaśnił, czego nie wiem i czego nie rozumiem…

Rozumiem, że duchownych obowiązuje celibat i są księża, którzy mają dzieci, kochanki, kochanków. Żyją i tacy, którzy nigdy w seksie nic. I spoko. Akceptuje to w całości.

Wiecie o co mi chodzi?! Żeby nie zaprzeczać biologi. Wyobraźcie sobie…
Zakon żeński. Synchronizacja okresu. Wszystkie zakonnice modlą się podczas jutrzni i nagle każda jedna dostaje bolesnego okresu i zwija się z bólu?!
W ogóle to podziwiam zakonnice, bo nie zrobią jakiejś kariery. Ksiądz już prędzej.

Od ostatniego wpisu nie wiele się zmieniło. Nadal nie wychodzę z domu dalej niż do sklepu spożywczego, do którego wybieram się tylko po duże zakupy jak nazbiera mi się spora ilość rzeczy do kupienia. Na spacery chodzę rzadko. Po domu za to częściej.

Przypomniało mi się jeszcze jak to było z założeniem bloga. Myślałem prawie cały miesiąc o tym, gdzie umieszczać wiersze.
Tak padło na blog.

Skoro o wierszach mowa. Przed Wami pierwszy przepisany wiersz z moich zeszytów.
#wiersz

„A”

A najgorsze jest to
że LUDZIE tworzą zło
A najgorsze jest w tym
że wiodą w tym prym

A ty nam Panie błogosław
mrugnij do nas ciepłym OKIEM
daj nam mały widoczny znak
czy jesteś z NAMI czy lubisz obserwować NAS

#piosenka
Może nic w waszym życiu nie zmienić, ale chodzić wam pół dnia po głowie. Różnie może być 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=PGlHh4wXi98

Tłumaczenie: „Ta piosenka ma tylko jeden akord i wydaje się, że zmienię śpiew/akord, ale nie, ta piosenka ma tylko jeden akord”

Trzymajcie się zdrowo i szczęśliwie!

7 myśli na temat “#kolejny rok #siedzę w domu

  1. „Czasem siedzę pół dnia i myślę, co napisać i odzew jest taki sobie.”
    Rewelacyjnie ujęta myśl! Jak się czujesz po roku pisania bloga? Tez zbliżam się do rocznicy i zastanawiam się co dalej. Podpowiedz coś.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s