#Powrót Renaty!

Cześć i czołem!
Nie wiem kim jest tytułowa Renata z mojego podwórka, ale chyba jest kimś. 🙂
We wpisie o koranawirusie wspomniałem o niej tylko zdaniem. Tymczasem tej pani należy się jeszcze parę linijek. Przez cały bity tydzień punkt 16. jakaś kobieta zaczynała swój zew skierowany gdzieś w przestrzeń między kamienicami:
– Renaaaataaa, Renaaaataaa – za każdym razem słychać ten sam ochrypły kobiecy głos.
Po chwili Renata wykrzykiwała:
– „Cicho bądź! Nie drzyj się! Idę”
I tak do dzisiaj. Dzisiaj, tj. w piątek, wołanie Renaty trwało wyjątkowo długo. Jakieś 10 minut.
Razem z lokatorami i psem, byliśmy tak tym przejęci, że już chcieliśmy odkrzyknąć tej biednej kobiecie, że nie ma Renaty, że jest na zakupach…
Nawet pies szczekał inaczej niż zwykle. Jakby na cześć Renaty…
Wszystkie rozmowy, które posłyszałem w ubiegłym tygodniu, oczywiście przypadkowo, dotyczyły, a jakże nie kogo innego, tylko Renaty:
– a że Renata powiedziała to tamtej, a tej drugiej to nie,
– że ma masę kwiatów w domu i wszyscy jej zazdroszczą (lepiej żebym tego mieszkania na oczy nie widział),
– że jej wnuki takie wychowane, a dzieci to chodzące złoto,
– że męża na piwo wysyła, żeby mieć święty spokój (no brawo ona! Sprytne babsko!)

Ponoć Renata to dobra kobieta, a co ona ma?! Jeno krzyki i jęki: „Reeenaaataaa zejdź szybko!”
Punkt 16. Zegarek mi jest już zbędny…

Tak sobie myślę, ile istnień ludzkich i tych roślinnych uratowała już Renata?!
Czy każdy przychodzi do niej z problemami?!
Czy po prostu jest gwiazdą podwórka?! Muszę się dowiedzieć.

O! Znowu ochrypły głos woła Renatę! A jest grubo po 17. Dziwne. Ale ona dzisiaj jest oblegana..

Historię z wołaniem Renaty opowiedziałem znajomym. Oni też mają taką sąsiadkę, co ją wszyscy wołają. Tyle, że ich przedmiot wołania ma na imię Beata. Co za podobieństwo w brzmieniu…
I dowiedziałem się od towarzystwa, że byli świadkami podobnej sytuacji, co ja.
Wołanie „Beaaaataaa”. Tyle, że głos wydobywał się z męskiej krtani otoczonej masą kilogramów zbitych w ciało. I Beata też krzyczy z balkonu, podobnie, że zamknij się. Trochę poprzeklina. Głos męski wołający ją, milknie.
I tu ma miejsce niesamowity twist fabularny. Zwrot akcji lepszy niż w niejednym tasiemcu.
Otóż Beta wychodzi znowu na balkon, bo znowu ktoś ją woła, aaaa i to trzy głosy na raz!
Głosy trzech pijaczyn:
– No Beata!
– Becia!
– Beatka!
i razem: „Beataaaaaaa!
– Przestańcie ku*wa. wreszcie z tą Beatą! Ja wiem, jak ja mam na imię! – wykrzyczała wołana kobieta i zamknęła drzwi balkonowe.

Także każdy kąt ma swoją Beatę, Renatę, czy inną tam… Też macie?! Znacie?!

A co do pijaczyn. Są nieszkodliwi. Cisi. Piją piwo na krzesłach. Wszystkim się kłaniają. Pachnący, ubrani w czyste rzeczy.

Do następnego razu! Trzymajcie się! 🙂

4 myśli na temat “#Powrót Renaty!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s