Wróciłem! „Poskładane, posklejane”

Cześć WAM!!
No hej!
Powitać, a witać!

Dziwnie się piszę na blogu po tylu miesiącach nieobecności. Czuje podobna ekscytację, jak przy tworzeniu pierwszego wpisu. Wiec przerwa raczej wyszła mi na dobre 🙂
Ciekawskim już mówię, co robiłem, gdy mnie tu, podkreślam TU nie było. (Instagramowi stalkerzy – osoby, które natarczywie kogoś śledzą , zauważyli, że na Instagramie bloga żądzą rośliny)
Po pierwsze: napisałem tyle, wierszy, ale ty wierszy, że nie wiedziałem, czy wstawić:

„problemem słońca jest jego ciągłe wstawanie o świcie,
zastąpić go nikt nie chce, nie zamieni się życiem”
czy
„Boje się o Ciebie jak o moje kwiaty,
że jak kalatee przeleje Cię latem”
lub
„Chciałbym znaleźć się w miłośnym trójkącie
między Krysią i Kają, z piątką zer na koncie”
a jakże imponującym dziełem:
„Zobacz z ławki na jeże
popatrz jak liczę jeże,
widzisz, wódka w barku,
nie jest samotna, jak ty w parku”

Naprawdę postało sporo wierszy, ale niedokończonych. Do tego standardowo, praca, kolonie, wyjazdy, imprezy, wesele. Ale spokojnie! O wielu zdarzeniach wam napisze.
Wracając do wierszy, myślę, ze ten o wódce miałbym potencjał i można by go połączyć z tekstem o Krysi. Jak pamiętacie, jestem jej groupies. Tytuł, które nie idzie w parze ze słownictwem i wiedzą, imponujące 😀

Piszę, piszę i nagle zawiesiłem się. Zobaczyłem pożółkły liść. Musiałem go zerwać, musiałem. I wy się dziwicie, że nie pisałem?! Roślin dużo to i liści i co rusz coś się dzieje. Mój pokój przeżył najazdy różnych szkodników.

Muszę wam opisać wam mój sen, bo nie wytrzymam.
Więc.
Śniło mi się, że byłem w jakimś kościele i tam były dwa Groby Pańskie. I to już było dziwnie, bo raczej jest jeden. Idę sobie w kościele i idę, moja pierwszy grób, patrzę w prawo i widzę kolejny, a tam… w pierwszej ławce siedzi nasza koleżanka z pracy. Myślę sobie <napierdziela zdrowaśki, przecież miała być w Kaliszu i tam się modlić o męża!> Wstała podeszła do mnie i mówi: „Kalisz* był za daleko”.
I wyszła z kościoła. Zarzuciła włosiem jak dżaga. Wiecie jak, włosy na bok, z wymachem dłonią w bok.
Też wyszedłem z kościoła i zachciało mi się siku. Obok kościoła była stacja benzynowa, obok której była duża publiczna toaleta. Płatna.
20$ niezależnie od potrzeby.
Obudziłem się.

*dla zainteresowanych , w Kaliszu jest Sanktuarium Św. Józefa, gdzie ludzie jeżdżą modlić się o dobrego męża, czy żonę.
Wniosek mam jeden. Nie chodźcie w okolicach Halloween do restauracji, w której są trumny.

Pozdrawiam was i zostawiam z wierszem i piosenkami! 🙂

#wiersz
„Poskładane, posklejane”

Przynosisz mi moje skołatane serce,
krew co trysnęła z aorty, masz na ręce.
Sklejasz mi serca połowę,
miłość ci uderzyła do głowy,
próbujesz sklejać, co niesklejone
i obiecujesz, co nieskończone.

Przynosisz mi na dłoni swe serce,
pokazujesz krew na ręce.
Myślisz, że mnie to przyciągnie do ciebie,
że znów poczujesz się jak w niebie
Ale w miłości tak nie jest
tu wszystko pisze się w rejestr.

Krew ci ścieka po ręce
trzymasz pulsujące serce.
Piszesz do mnie nocami,
że myślisz całymi dniami,
z miłością wciąż czekasz,
dziwie się, ze nie uciekasz.

Po latach nadal mnie kochasz
po nocach rzewnie szlochasz,
słyszałem od Ciebie, że kochasz szalenie,
nawet w samotności-nieskończenie.
A krwi już nie masz więcej na ręce,
a całe mam moje skołatane serce.



#piosenki

9 myśli na temat “Wróciłem! „Poskładane, posklejane”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s