Z pamiętnika belfra cz. 6

Hej,
już 6 część pamiętnika. Tym razem znów o Wiktorii i jej szybkim biegu.

Przypomnę. Wiktoria lubi piosenki Gdy złości się następuje trzaśniecie drzwiami, które słychać w każdej klasie. Potem z mapą ją szukać, bo chowa się w kantorkach lub salach terapeutycznych, w których powinna być terapia, a akurat nie ma i nikomu do głowy by nie przyszło, że to dziewczęcie tam akurat może się schować.

Tego dnia dziewczynka była spokojna. Zamiast używanych zwykle wulgaryzmów i nazywania w złości innych ludzi „złodziejami” podchodziła do innych dzieci mówiąc: „bąbelku, nie rób tak, bo jestem zezłoszczona!”.
Soczystą k..r.. udało się mojej koleżance zamienić na słowo „kalafior”. Więc słysząc częstość padania „kalafiorów”, ktoś mógłby pomyśleć, że nasza Wiktoria lubi kalafiory, a prawda jest z goła inna. W końcu złości było tyle…, że…
Wiktoria kończyła ostatnią kartę pracy. Wyjechała za linię. Krzyknęła krwiste słowo na „k” z „r” w środku, a dalej rozwinęła się dalsza wiązanka na „p”, inne „p” i „k” także.

Przekazałem jej, że jest mi smutno, bo powiedziała tyle brzydkich słów. Ma prawo być zezłoszczona i mówić kalafior. Wtedy Wiktoria z impetem wybiegła z sali niczym jamajski biegacz Bolt. Wyszedłem z sali. Popatrzyłem po korytarzu. Ani widu, ani słychu. naszej uczennicy. Widzę jak coś się rusza pod materacem. Wyłoniła się i idzie ona: władczyni swoich nóg i szybkości od wiatru. Podbiega do mnie, mówi przepraszam i daje mi kartkę na której jest napisane: „Sorry, więcej nie będę!”.

Żeby nie było Wiktoria zna teksty piosenek, świetnie tańczy, karty pracy wykonuje z prędkością podobną do tej, którą osiąga wybiegając z sali.

Ostatnio mnie rozwaliła. Chciała przejść, aby usiąść na swoje miejsce w ławce. Niechcący szturchnęła Adasia. Adaś zawył „ała” i zaczęła się jego armia łkania, jak to go bardzo boli, jak to bardzo powinniśmy się nim zająć, jak to bardzo powinniśmy mu współczuć. Wtedy Wiktoria powiedziała do niego głośno, aby przedostać się przez lament chłopca: „Przepraszam bąbelku, nie bądź na mnie zły. Kalafiooor!”
– No już okej, siadaj Wiktoria – chłopiec zaczął się śmiać – Panie Rafale, ona powiedziała do mnie bąbelku, a ja jestem takim bąbelkiem!

Dzieci są genialne…

3 myśli na temat “Z pamiętnika belfra cz. 6

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s