#Janusz z pola. Pol’and’Rock cz.1/2

Cześć !
Jeśli myślicie, że typowy Janusz nosi białe skarpetki do sandałów, koszulkę bez rękawów., ma wielki brzuch i śmierdzi?! Na Pol’and’Rocku tylko śmierdzi. Posłuchajcie!

#Obserwacja nr 16. Janusz z pola i o festiwalu, którym dyryguje Owsiak
Część 1. Podróż
Pojechaliśmy ze znajomymi do Kostrzyna nad Odrą koło południa w środę, a festiwal zaczynał się dzień później. Dlaczego tak szybko?! Powód był jeden: występ Kabaretu Hrabi, który uwielbiam. Droga do Kostrzyna przebiegła bardzo sprawnie. Tylko co jakiś czas stały przy drogach jakieś panie bez towaru, które patrzyły na każde auto pożądliwym wzrokiem. Jedna miała nawet krzesło i termos. Wyglądała na, wypisz wymaluj, panią lekkich obyczajów. A reszta to ja nie wiem. Na wspólniczki to raczej nie wyglądały, a i grzybów nie sprzedawały.
PS. Rok temu jechaliśmy pociągiem i doświadczyliśmy śpiewania różnych piosenek, lejącego się alkoholu (dosłownie i w przenośni), ciasnoty i przyjacielskiej atmosfery.  Jednemu naszemu koledze tak spodobała się jazda festiwalowym pociągiem, że po przyjeździe składu do docelowej stacji, chciał wracać do Poznania. Taka to była podróż! O!
Część 2. Parking
Dojechaliśmy na miejsce i od razu musieliśmy podjąć jakże ważna decyzję: „Który parking wybrać?”. Każdy po 20 zł za dzień. Drogo. Szukaliśmy długo, aż znaleźliśmy miejsce postojowe dla naszego auta w promocyjnej cenie. Przy parkingu wisiał szyld: „U nas najtaniej!” Jak moglibyśmy nie skorzystać z takiej okazji! No kurczę! Kierowca spytał o cenę. „20 złotych za dzień” – odpowiedział pan parkingowy. Wjechaliśmy. Zapłaciliśmy. Było już za późno. Ale z nas jelenie! Przynajmniej marketing mieli dobry…
Część 3. Janusz z pola
Przyznam, że najgorszą częścią Festiwalu Pol’and’rock jest szukanie miejsca do rozbicia namiotu. Co znaleźliśmy trochę miejsca i już witaliśmy się z gąską wychodził on: Woodstockowy Janusz.
– Przepraszamy tutaj jest wolne?
– Własnie widzę, że chcielibyście się tu rozbić, ale zająłem miejsce dla ziomków – odparł Janusz
– Mamy tylko dwa małe namioty. Możemy się dogadać…
– Nie, nie, ja tu od soboty jestem i zajmuje miejsce dla 10 namiotów – podawał argumenty Janusz.
– 10? Tu jest miejsca dla 3, 4 maks! – zauważyłem.
– A po za tym jestem Januszem tego pola i się nie zgadzam! – dokończył.
I takich Januszów było z trzech. Każdy z nich miał swoje gospodarstwo w innej części pola namiotowego. Oczywiście, którego by nie spytać o wolne miejsce, pilnował go dla 100 namiotów 🙂 Wyobraźnię mieli bujną, albo problemy z liczeniem! 🙂
W końcu rozbiliśmy się na dziko. W kolejnym wolnym miejscu. Kilka minut wyczekiwaliśmy Janusza, ale się nie pojawił od razu. Wyszedł ze swojej pieczary, dopiero, gdy rozkładaliśmy namioty. Jego argument trzymania miejsca dla 20 namiotów był… Nie wiem, czy wyglądaliśmy na debili, którzy nie wiedzą ile miejsca potrzebuje 20 namiotów. Z gościem dogadaliśmy się. Cały festiwal codziennie sprawdzaliśmy, ile namiotów liczą januszowe obozy. Do tamtych Januszów i naszego przyjechały, uwaga, po dwa małe namioty. Jeszcze mieli masę miejsca obok namiotów do życia… Trochę mnie to zdziwiło, że na festiwalu, który w haśle przewodnim ma „przyjaźń” tak o nią ciężko. Przynajmniej na początku.
Część 4. Pomocne duszyczki
Jak już człowiek rozbije swoje M. Może w spokoju chodzić na koncerty, spotkania i doświadczyć otwartości i pomocy ze strony innych ludzi.
-Koleżanka czekała w kolejce po bilet do płatnych łazienek. Jakaś dziewczyna ją zaczepiła, coś tam powiedziała, że miło wygląda i czy nie chce jej biletu, bo ona jednak pójdzie do bezpłatnych. Dziewczyna wręczyła jej bilet i poszła sobie.
-Rozkładamy namiot koleżanki o 6 rano. Jakiś kolo macha do nas puszką piwa i krzyczy, czy nam pomóc. Trzykrotnie mu dziękujemy. Chwilę po tym zjawia się koło nas, patrzy jak kończymy rozkładać namiot, daje nam po piwie i mówi do nas: „Nie lubię jak ludzie nie piją piwa po robocie!”.
Jeszcze było parę sytuacji, ale te zapamiętałem najbardziej.
Część 5. Akademia Sztuk Przepięknych (ASP)
Kabaret Hrabi dał popisowy występ. Asia Kołaczkowska jest mega utalentowana. Pokazała to podczas wykonywania piosenki improwizowanej, w której podawała powody rozstania z chłopakiem. I to w rytmie reggea! Ich show było złożone ze starych skeczy i nowych. Także fani kabaretu na pewno byli zachwyceni. Szkoda, ze jeszcze ich występ nie jest dostępny w sieci, bo chciałbym przeżyć go jeszcze raz. Co z tego, że nie dopchnąłem się do namiotu ASP!
Byłem też na spotkaniu z Wojciechem Smarzowskim i Katarzyną Nosowską. Tą drugą widziałem z bardzo bliska! Możecie mi zazdrościć! Wywiad jest poniżej. Nawet mnie widać! Coś o tych spotkaniach… Hm…
„Pani Katarzyno, co wszystkich łączy?
Wszyscy umrzemy”
Nosowska coś też mówiła o swojej tuszy i ubraniu, które miała na sobie. Był to olbrzymi kwadrat, który z daleka wyglądał na czarny, a w rzeczywistości był niebieski, a może i granatowy. Przecież Nosowska ma w swojej garderobie kolorowe rzeczy. Nie tylko czarne. I śpiewaliśmy „Moją i Twoja nadzieję”.

A o koncertach, kolejkach, WC i powrocie, napiszę w kolejnym poście!
Do następnego razu!

11 myśli na temat “#Janusz z pola. Pol’and’Rock cz.1/2

  1. Co do Januszy. Każdego roku są w wielu miejscach te same obozy. Z własną nazwą, „altanką”, kuchnią i namiotami. I Ci ludzie faktycznie jeżdżą tam od kilku lat, są tydzień wcześniej żeby wszystko przygotować. Mają fun z przygotowania zajebistego obozu. Pole jest wielkie. Szukaj czegoś dla siebie. Zawsze znajdziesz 😉 nie ma co się pakować tam gdzie ktoś nas nie chce 😉
    Zapraszam do mnie.
    https://malawscieklablondyna.home.blog/

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s