Królewskie dylematy. „Królowa osiedla”

Cześć Wam! 🙂 Dzisiaj będzie wpis o księciuniach i królowych oraz ich problemikach 🙂 Powód takiego wpisu jest jeden. Dzień choroby królów: hemofilii. I co z tego, ze obchodziliśmy ten dzień parę dni temu. Praca, wiosna, no cóż… Będzie także o tym jak „zaksięciuniowałem”!

Królewska choroba
17.04. obchodziliśmy Światowy Dzień Chorych na Hemofilię. Jest to choroba w 70% dziedziczona. Częściej chorują na nią mężczyźni z powodu africa-2029611_1280genetycznego mechanizmu jej przekazywania, który nazywamy recesywnym. Wiadomość o hemofilii przenoszą chromosomy X. Także synowie, których matki są nosicielkami genu hemofilii są w gorszej sytuacji niż ich siostry i będą prawdopodobnie chorzy. Z kolei córki tychże matek będą zdrowe, ale podatność na zachorowanie mogą przekazać swoim potomkom. W tym przypadku lepiej być kobietą 🙂 Hemofilia ma trzy postacie zależące od aktywności czynnika krzepliwości we krwi. Objawy to: siniaki, długotrwałe krwawienie po zranieniu, plucie krwią, sztywność w okolicach mięśni. Hemofilia nazywana jest chorobą królów, bo :
* po części przyczyniła się do szybszego wybuchu rewolucji październikowej w Rosji. Car Mikołaj abdykował na korzyść swojego brata, ponieważ jego syn był chory na hemofilię i bidulek często podupadał na zdrowiu. Kto wie, jak potoczyłaby się historia caratu, gdyby nie hemofilia;
* Królowa Wielkiej Brytanii Wiktoria była nosicielką genu hemofilii, który wysłała wraz z częścią dzieci w Europę do Niemiec, Hiszpanii i Rosji. Dzieci miała dziewięć. Także tego…

„Zaksięciuniowałem”
Choć nie jestem chory na hemofilię, ani też tym bardziej daleko mi do rodziny królewskiej to zdarza mi się „zaksięciuniować”.

king-2567594_1920.pngPoniedziałek, godz. 20.22. Mój żołądek chciał coś zjeść. On płakał niczym nowo narodzone dziecko. Toteż tuż po wyjściu z pracy udałem się w poszukiwaniu pożywienia. Z powodu tego, iż mój żarłoczny bebech chciał pochłonąć Hot-doga, wszedłem do pierwszej „Żabki”, którą napotkałem w drodze na przystanek. W sklepie nie mieli Hot-dogów. Zamiast nich uśmiechnięta ekspedientka proponowała mi jakieś tortille. Dla mojego żołądka było to nie do przyjęcia. Przecież on chciał Hot-doga! Na szczęście dla mnie, a obawiałem się jego reakcji, na horyzoncie zauważyłem drugą „Żabkę”. Dotuptałem do niej dzielnie mimo rytmicznych burknięć dobiegających z okolic pępka. Tym razem równie uśmiechnięta pani z ukraińskim akcentem oznajmiła mi, że skończyły się parówki oraz kiełbasy i samej bułki mi nie zrobi. A tego mój żołądek nie chciał. Burknął za to istnie skandalicznie. Kolejny sklep pojawił się przy drodze niczym fatamorgana. Otworzyłem i zamknąłem oczy dla pewności, czy aby zmęczenie nie wzięło jeszcze góry. Nie wzięło! Uff! Kolejny spożywczak okazał być się prawdziwym, a nie wytworem mojego ciutkę już zmęczonego umysłu. W owym sklepiku były parówki, ale bułek już nie. „Czekamy aż dojadą. Nie wiemy kiedy będą”- oznajmiła mi sprzedawczyni. Z okolic mojego pępka dobiegł charakterystyczny plusk. Oznaczało to jedno. Żołądek napierał. Trzeba się spieszyć. Obok ostatniego sklepu był kolejny. Mieli Hot-dogi i wydawało mnie się to z lekka podejrzane. A i słusznie! Zauważyłem, że w sklepie są dwie kasy z terminalem z czego jeden miał awarię, o czym informowała karteczka, którą wywieszono przy kasie. Z nadzieją na Hot-doga i picie, podbiegłem do kasy z uśmiechem na ustach i z butelką „Kubusia” w ręce. Żołądek na chwilę się uspokoił. Również tym razem nie kupiłem Hot-doga. W trakcie skanowania soku, awarii uległ drugi terminal. A ja nie miałem portfela. Bankomat?! Zapomnijcie! Był daleko. Bliżej był przystanek. Tak oto żołądek znowu odgrywał symfonię Beethovena i dał mi się we znaki w tramwaju. Kupiłem sobie parówki i bułki w sklepie obok mojego bloku. Zrobiłem sobie własne Hot-dogi. Niech im w pięty pójdzie! Następnego dnia znów udałem się po sok do tego samego sklepie co ostatnio. Byłem pod wrażeniem widoku i asortymentu, który zastałem. Mieli Hot-dogi i działał terminal! Tylko, że mój żołądek nie chciał już bułki z parówką! On miał apetyt na batonik Milky Way, którego oczywiście nie było. Zadowolił się pierwszym z brzegu Prince Polo. Może trzeba było zjeść Hot-doga na zapas?!

Marzec 2016
Gdy oglądałem skecz Kabaretu Hrabi zadzwoniła do mnie pani od rekrutacji, aby zaprosić mnie na rozmowę o pracę. „No, ale hallo, godzina jazdy komunikacją miejską! To jakiś żart! Nie dzisiaj, nie w tym momencie, nie za te pieniądze! Dzięki wielkie Pani Joasiu. Nie przyjdę!”. Tak mój mózg chciał, żebym powiedział. Ja tylko grzecznie podziękowałem za zaproszenie na rozmowę.

Luty 2018
„- Zachowujesz się jak P********* księżniczka, czy tam książę! – Wrzasnęła Olka idąc ze mną na fajkę.
– Ale o co Ci chodzi?! – Przystanąłem na drugim schodku.
– Nie przepuściłeś mnie w drzwiach i nazwałeś małym pasztetem! A ja mam dzisiaj okres! Aaa i nie dałeś mi nawet kostki czekolady! Widziałam jak ją żresz ją po kątach!
– Olka, okres to nie jest argument…
– Ale nie podzielenie się czekoladą już tak! – Weszła mi w słowo.
– Chciałem iść na powietrze…
– Nie zmianiaj mi tu tematu. Kto jest Twoją pracową księżniczką?!
– Eee ty?! – Spróbowałem swoich sił w tej nie równej walce. <Kobieta ma okres. Nie wygrasz> Wrzeszczał mój mózg.
– Właśnie! O księżniczki się dba. Ty się wróć i otwórz mi jeszcze raz drzwi!
– Ale to nie zmiania faktu, że jesteś pasztetem.
– Cofnij to – walnęła mnie pięścią w ramię – taraz!
– Mam humor i nim tryskam! Wolno mi!
– P******** książę!”

Maj 2018r., jakaś sobota
Chciałem kupić doniczki w sklepie „po 5 zł”. Był otwarty do 13. Byłem w trakcie otwierania drzwi o 12.45. Pani przymknęła drzwi, wrzeszcząc że zamykają. Zero przepraszam. Prawie poobdzierała mi mój nos wielkimi sklepowymi drzwiami. Wywieszka z godzinami pracy ów sklepu była bardzo mała i schowana w kącie okna. Bądź tu mądry i kupuj w tym sklepie! A takiego! Nie zarobią na mnie! Skorzystała na tym konkurencja, która ma sklep na przeciwko. Otwarty również do 13, ale nikt przy próbie dostania się do środka nie wyganiał mnie, ani nie powalił drzwiami. Tylko rozlegało się w przestrzeni sklepu: „Proszę Państwa, proszę kończyć robić zakupy, bo za chwilę zamykamy. Można być kulturalnym sprzedawcą? Można!

To tylko parę przykładów, gdy duma księcia została urażona.

Znani Księciunie i Królowe
Elżbieta II
Spośród królów i królowych naszego świata najbardziej cenię Królową Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, queen-63006_1920Elżbietę II. Dużo przeszła. Cała poświęca się służbie swojemu państwu, mimo, iż jej rola nie jest bardzo duża. Trzy lata temu pobiła rekord panowania na tronie, który należał do jej prababki Wiktorii. Także jeśli serial „The Crown” zawiera choć trochę prawdy to nie mam wątpliwości w kwestii oddania Królowej wobec swojego kraju. Wczoraj obchodziła 92. urodziny. Do „Elki” na herbatkę lecę za miesiąc. Także wyczekujcie wpisów z Londynu! Nie dostałem od królowej zaproszenia,  ale i tak planuje stać pod Pałacem Buckingham i jakimś cudem uprosić wypicie herbaty z jej Królewską Wysokością.

Kazimierz III
A my mieliśmy „Kazia” bigamistę. Ponoć był wielkim królem i dlatego nadano mu taki właśnie przydomek. Natomiast miał też bardzo bogate życie seksualne. Używał sobie, gdzie tylko mógł. Swego czasu nawet miał dwie żony jednocześnie. Ile romansował  z Esterką! Gdy zobaczyłem, że będzie można obejrzeć serial o Kazimierzu III Wielkim to nawet się ucieszyłem, że zobaczę jego liczne romanse. Niestety „Korona Królów” okazała być się telenowelą, która ukazuje życie na Wawelu dzień po dniu.

Elżbieta Rakuszanka
Mało kto o niej pamięta. Ta Polska Królowa urodziła trzynaścioro dzieci swojemu mężowi Kazimierzowi IV Jagiellończykowi. Czterech jej synów zostało Królami Polski, a 4 cztery córki wydała za książęta, a jej syn – sławny Kazimierz – został świętym kościoła katolickiego.

Agnieszka Osiecka
Już Wam pisałem, że jest Królową tekstów!queen-2941438_1920

Maryla Rodowicz
To Królowa polskiej piosenki. Po prostu.

Królowa osiedla
Zna wszystkich i wszyscy ją znają. Nie zawsze od tej dobrej strony. Tak! To ona! Królowa osiedla: Dżejsika, czy inna Samanta. Dawniej była to Twoja babcia Halinka. Zwana „Ochroną 24”, „Matką matek” , „Psią d*pą”. Dla jednych matka, dla innych kochanka. Ot co!

Królowe parkietów
Wymachują na imprezach wszystkimi kończynami, których akurat są w posiadaniu. Stratują Cię i nadepną wielkim obcasem i nawet tego nie zauważą. Torebka to ich najlepsza broń, dobra na wszystko.

I wiele innych królowych miał i ma świat. O niektórych napisałem, abyście się nie zdziwili, gdy je kiedyś spotkacie  🙂

#Wiersz
„Królowa osiedla”
Widzi w oknie, gdy coś znika,
zawsze patrzy w róg chodnika.
Mieszka z nią zaś cała świta.
Myśli, że jest dużo warta,
trochę piękna i uparta.
Na dwoje wciąż rozdarta
To Twoja znana Ci sąsiadka
Matka, córka, ciotka, babka.
Choć na co dzień bez korony,
bez pokaźniej też ochrony.
Ciągle na najwyższych obrotach,
myśli o rodzinnych kłopotach
Królowa betonowego bloku,
która łzę ma ciągle w oku.
Twoja babka, córka, matka,
Królowa osiedla i sąsiadka!

#Piosenka
Niezła niespodzianka, nie?! Kto by się spodziewał zespołu Abba i „Dancing Queen” ?! To było raczej oczywiste 🙂

 

6 myśli na temat “Królewskie dylematy. „Królowa osiedla”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s