#anegdoty z wirusem w tle

Cześć, cześć, cześć, jestem!
Otworzyłem wszystkie okna w domu, drzwi, zdarłem parkiet. I nadal nie ma przeciągu. Ktoś coś wie na ten temat?!
Wokół mnie jak zwykle dużo się dzieje i nie omieszkam wam o tym nie wspomnieć 🙂

#ungabunga sąsiadów i wielki powrót wiertarki
Nie wiem, czy pamiętacie moje domysły odnośnie tego, co robią za ścianą moi sąsiedzi. To jest ta historia z wiertarką. Wtedy jeszcze myślałem, że dźwięki wiercenia to efekt gry wstępnej tej nietuzinkowej pary, albo prośba o zamontowanie półki. Jednak jestem w tej chwili absolutnie przekonany o tym, że owe urocze dźwięki wiertarki dochodzące zza ściany to była próba obudzenia śpiącego niedźwiedzia, czytaj męża. Skąd to wiem? Z jakiegoś kanału na YouTube. Podejrzałem to w filmiku, w którym przedstawiono 100 sposobów na pobudkę. Po zapoznaniu się z filmem instruktażowym nabrałem stuprocentowej pewności co do tego, że myliłem się w kwestii erotycznego życia moich sąsiadów.

#gdzie jest Renata?
Nie wiem kim jest Renata, ani jak wygląda, ale od rana sąsiadka krzyczy: „Renaaataaaa, gdzie jesteś?! Choć no mi tuuuu! Ja Cię zaj…”. I tu nie dosłyszałem końca, bo ktoś włączył Queen. Widocznie Renata jest ważną osobistością w tym domu.

#uczelnia
Moja uczelnia zaprosiła mnie na ultra ciekawy, ultra ważny, ultra interesujący wykład przedmiotu, który się już skończył i mam z niego ocenę….

#pan żul
Co drugie wyjście na miasto mam bliskie spotkanie trzeciego stopnia z panami żulami. Nie inaczej było ostatnio. Siedziałem sobie na ławce, jadłem loda. Podszedł do mnie pan żul. Założył maseczkę i poprosił o 2 złote i 56 groszy.

#halt!
Zwyczajny sklep typu market. Niby zwyczajne towarzystwo w środku. Starsi ludzie, trochę dzieci i młodzieży. Do sklepu weszła ona. Taki stereotypowy moher maiden. Nie lubię wkładać ludzi do szufladek, ale ta babcia wyglądała jak typowy moher i zachowała się później jak typowy stary moher. Jakaś pani, również w podeszłym wieku, a to był typ nie- moher z wyglądu, tylko z duszy, zauważyła, że moher maiden nie założyła maseczki! Pamiętacie „Ptasie radio”?! Tamten gwar to taka ćwirjadka. Nie inaczej było w sklepie.
– Pani, a gdzie Pani ma maseczkę?! – Wrzasnął nie-moher.
– A w dupie! – rzuciła focha moher maiden.
Zaczęło się! Krzyk, że moher jest nieodpowiedzialny, że zagraża bezpieczeństwu, że nie myśli o innych, że jest tępy i głupi oraz głosuje na partię. Ale trafiła kosa na kamień! Moher odszczekała się równo, że tej pierwszej to śmierdzi z protezy, że sama głosuje na partię, że jest tępa. Na to jej nie-moher mówi, że moher to tępak, bo nie ma maseczki, a ona ma, nazwała się zbawczynią sklepu, że powinni jej polać, albo dać jej jakieś promocję, bo ona się naraża nosząc maseczkę, a czasem to i się dusi.
– Jak Pani się dusi to Pani nie musi nosić… – zaczęła moherowana emerytka
– Nie będę taka jak ty, flądro! – i odeszła pani nie-moher.

#pani w przyłbicy
W pewne piękne południe siedziałem przed komputerem i coś tam stukałem w Wordzie. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Było to dziwne, bo nie spodziewałem się kuriera. Mało tego, jak to w epoce koronawirusa i pracy zdalnej, ubrany byłem w dres.
Otworzyłem drzwi.
Moim oczom ukazała się pani w wieku około 50 lat w przyłbicy i maseczce. W prawej ręce trzymała grubą baterię. R coś tam, nie pamiętam.
– Pomoże mi Pan? Jestem spod 13 i pomagam Pani Krysi i nie mogę włożyć tej baterii do bojlera. I ona nie ma gorącej wody, a umyć się chce! W tym momencie zamachała mi ową baterią przed twarzą.
Wstąpiła we mnie taka euforia, że mogę komuś pomóc, że nie założyłem maseczki. Tylko buty. I pobiegliśmy do Pani Krysi.
W domu Pani Krysi panował z lekka bałagan, ale nie ma, co się dziwić, bo ów Pani porusza się o kulach. Pani Krysia wskazała mi łazienkę, a w niej wisiał mały bojler. Trochę miałem gimnastyki ze sprężynką. Musiałem ją tylko lekko nagiąć i już. Pani w przyłbicy powiedziała seniorce, że bojler działa i jest gorąca woda w kranie.
– Jak Pan to zrobił? – Spytała Pani w przyłbicy.
– Normalnie. Włożyłem i już!
– Na to rzecze Pani Krysia – No, ale jak Pan to zrobił?
– Naciągnąłem drucik i włożyłem baterię.
– Dwóch sąsiadów nie umiało tego zrobić – poinformowała mnie zdziwiona Pani Jola.
– Olaboga! Jak Pan to zrobił?!
I potem zaczęło się: „Bóg Pana zesłał, Pan taki dobry i zdolny! A gdzie pan pracuje i pod którym numerem mieszka?! Bóg Pana zesłał jak nic!”.

Tak mnie zagadała Pani Krysia. Wróciłem po pół godziny od chwili „naprawy bojlera”.

#seks na piętrze
Mówiła mi koleżanka.
Była sama w domu. Był wieczór. Słyszała odgłosy dobiegające z góry. Wszystko wskazywało na to, że jej sąsiedzi uprawiają seks. Co zrobiła moja koleżanka?! Wzięła swój wibrator i wyobraziła sobie, że jest w ich sypialni.

Tym pikantnym akcentem kończę ten wpis.
Życzę Wam samych wspaniałości!
Do następnego razu! 🙂

11 myśli na temat “#anegdoty z wirusem w tle

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s